Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

1/15/2015

SPOSÓB NA WYPADANIE WŁOSÓW | Seboradin Niger Lotion

Jak dotąd nie dotknął mnie problem przetłuszczających się włosów, aż do pewnego czasu kiedy zauważyłam, że nadmierna pielęgnacja (tak, to możliwe) doprowadziła do nieświeżego wyglądu wieczorami - dodam, że włosy myję codziennie. Oprócz tego osłabione zaczęły nadmiernie wypadać i co rusz spotykałam się z podłogą, bądź szczotką pełną moich włosów. Zaczęłam szukać pomocy i sięgnęłam po wspomniane ampułki (klik), które przyniosły krótkotrwałą ulgę. O Seboradin Niger Lotion przeczytałam na jednym z blogów, a jego działanie zadowoliło mnie w stu procentach - zapraszam :)


Standardowa butelka z atomizerem to doskonałe rozwiązanie; nakładając produkt wystarczyło, że dzieliłam pasma na głowie po czym spryskiwałam skalp i wcierałam go w skórę. Dodatkowo dzięki temu zawsze odliczałam równą liczbę psiknięć, by równomiernie go rozłożyć. Zdecydowaną wadą Seboradin Niger Lotion jest zapach. Wspomniana przez producenta rzepa jest okropnie wyczuwalna i przyznam szczerze, że trudno mi było przyzwyczaić się do tego, nie ukrywając, smrodu - na szczęście po umyciu nic nie było czuć :)


Od producenta: Intensywnie działający preparat, zapobiega przetłuszczaniu się włosów, reguluje pracę gruczołów łojowych. Zawiera bogate w witaminy, mikroelementy oraz związki siarki wyciągi z czarnej rzodkwi, tataraku, dziurawca, które wzmacniają, stymulują włosy do wzrostu, zapobiegają wypadaniu i łamaniu się włosów. Lotion hamuje rozwój flory bakteryjnej w mieszkach włosowych, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo. Stosowany systematycznie przed okres min. 2-3 tyg. sprawia że włosy są puszyste, wzmocnione, odżywione, nawilżone, lśniące i miękie. Odzyskuję zdrowie i piękny wygląd. Preparat zawiera naturalne antyoksydanty zawarte w ekstraktach ziołowych.

Skład: Alcohol (and) Diethyl Phthalate (and) Propylene Glycol, Aqua, Hypericum Perforatum Extract, Pine Oil, Calamus Extract, Raphanus Nigra Extract, Coriander Oil, Thymol, Tea Tree Oil, Castor Oil, Cl 17200

Cena: około 20 PLN


Wcierka skutecznie zahamowała, a raczej ograniczyła wypadanie włosów, które w trakcie jej stosowania ewidentnie zachowywały się lepiej - były jakby bardziej puszyste i z pewnością mniej się przetłuszczały. Nie zauważyłam by codzienne używanie wywołało u mnie podrażnienie, jednak byłam mile zaskoczona kiedy zaczęły pojawiać się niewielkie baby hair wzdłuż linii czoła. Tym co zauważyłam był także szybki porost włosów i nieosiągalny jak dla mnie do tej pory trzy centymetrowy odrost w ciągu ponad miesiąca


Po około trzech miesiącach od końca Seboradin Niger Lotion wszelkie nowe włoski, które się pojawiły, wciąż rosną, jednak wypadanie unormowało się i teraz zależnie od dnia wypada mi około trzydziestu włosów dziennie. Lekkie przetłuszczanie to natomiast mój stały problem, z którym nie poradził sobie produkt. Mimo to, rekompensata w postaci zmniejszonego wypadania i nowe włoski klasyfikują Seboradin Niger Lotion na mojego ulubieńca zeszłego roku :)

Jakie znacie kosmetyki tej marki? Polecacie coś na wypadanie włosów?
pozdrawiam.

11/11/2014

NOWOŚCI PAŹDZIERNIKA&LISTOPADA

Przygotowując się do tego typu wpisu spodziewałam się całych stosów nowych kosmetyków, które chce Wam pokazać i wbrew moim przekonaniom, okazało się, że jestem ogromnie przewrażliwiona. Jako debiutantka w tego typu wpisach bardzo lubię czytać o nowościach na blogach innych dziewczyn, z przyjemnością je komentuje i szukam czegoś wartego zakupu. W związku z tym pomyślałam o tym by od czasu do czasu wprowadzić coś podobnego u siebie - zapraszam :)


Zacznę od kosmetyków do pielęgnacji włosów. Joanna Balsam do włosów nawilżająco-regenerujący to odpowiedź na moje przesuszone włosy. Stosowałam go już parę miesięcy temu i wiem, ze jego działanie jest kompletnie nieadekwatne do bardzo niskiej ceny. Kolejnym produktem jest odpowiedź na moje problemy z wypadaniem (tutaj). O Seboradin Niger Lotion czytałam na blogu kosmetyko holiczki i to jej, oraz producenta, obietnice o wysypie baby hair skusiły mnie do kupna produktu. Jedynym co obecnie mogę o nim powiedzieć jest to, że okropnie śmierdzi, co niestety nie zachęca. Na spotkaniu w Dąbrowie Górniczej na początku października udało mi się otrzymać próbkę maski L'Biotica Biowax Gold Argan&Złoto o pojemności 125 ml, która ciekawiła mnie od dłuższego czasu. Jeszcze jej nie używałam, więc jedynym co o niej wiem jest to, że pachnie raczej standardowo dla innych masek producenta. Skuszona promocją kupiłam także Ajurwedyjską maskę od Planeta Organica, jako kolejna odpowiedź na zniszczenia, a także 275 mililitrową wersję Kallos Keratin, którą planuję mieszać z różnymi olejami dla jeszcze lepszego efektu.


Odkąd w szafach Essence pojawiła się seria limitowana Hello Autumn nie mogłam nie kupić prześlicznego rozświetlacza w odcieniu 01 Autumn&The City. Produktu użyłam zaledwie kilka razy na kości policzkowe, ale efekt jaki pozostawia nie do końca mi odpowiada (niedługo pojawi się o nim trochę więcej :)). Kolejna promocja, której sie poddałam, pojawiła sie w drogeriach Natura, a wraz z nią kupiłam podkład Rimmel Stay Matte w najjaśniejszym kolorze. Czytałam opinie o nim na różnych stronach internetowych i sama nie wiedziałam co o nim myśleć, jednak wygrała opcja -40% ceny i moja ciekawość. Kolejnym produktem, może nie zbyt kosmetycznym, jest płyn do soczewek B-Lens. Odkąd pozbyłam się okularów kupuję go do każdego opakowania szkieł kontaktowych i jestem z niego bardzo zadowolona - jest niedrogi i skuteczny. O pomadce Golden Rose Velvet Matte dowiedziałam sie od koleżanki, która bardzo ochoczo mi ją polecała. Cena jest przystępna, więc nie musiała mnie długo namawiać. Mały słoiczek u dołu to próbka peelingu cukrowego cytrynowego Fennel, którego jeszcze nie używałam, a u góry znajduje się żel ze świetlikiem i herbatą do powiek i pod oczy od FlosLek - kolejne opakowanie (recenzja).


Lakiery Eveline Color Edition no. 921 i Eveline miniMAX no. 949 kupiłam zaledwie wczoraj na promocji w drogerii Rossmann. Przyznam, że przeraziła mnie ilość ludzi przy jednej szafie, a co dopiero przy ponad pięciu, więc póki co chyba odpuszczę sobie zakupy. O Seche Vite czytałam dosłownie wszędzie, a jako, że skończył sie mój InstaDri od Sally Hansen postanowiłam go wypróbować. Całkowicie inaczej było z lakierem Golden Rose Rich Color no. 30, który kupiłam całkiem przypadkiem, jednak z jego zakupu jestem zadowolona w stu procentach.


Książki to mój dodatek obowiązkowy. Druga od góry to lektura, którą już zaczęłam czytać, natomiast pozostałe trzy czekają na przeczytanie. Jeżeli macie jakieś książki warte przeczytania, koniecznie napiszcie mi w komentarzu, chętnie po nie sięgnę :)

Co myślicie o moich nowościach? Może na czymś straciłam pieniądze, a może wręcz przeciwnie?
pozdrawiam.

8/04/2014

relacja z Wakacyjnego Spotkania Śląskich Blogerów w Katowicach [02.08.2014]

Zaledwie w minioną sobotę razem z pozostałą częścią jedenastoosobowej grupy blogerów wzięłam udział w dla mnie pierwszym takim spotkaniu w katowickiej Zielonej Mydlarni. Oczywiście był strach i przerażenie, ale dzięki organizatorom w pierwszych dziesięciu minutach atmosfera rozluźniła sie całkowicie, a później było już tylko lepiej.


Przyszedł czas na małe słodkości, które wykonała prowadząca stronę Moja Tortowa Pasja. Przepyszne i bardzo słodkie ciasto znikało z talerzy w mgnieniu oka.


Upał doskwierał, dlatego większość ciepłych napoi nie cieszyła się powodzeniem, a każdy z nas zamiast wykorzystywać talerzyki do pozostałego ciasta zrobił z nich prowizoryczne wachlarze by się ochłodzić.



Po jedzeniu przyszedł czas na zapowiedziane dermokonsultacje prowadzone przez Panią specjalistkę z firmy Sylveco. Wykład dotyczył naturalnych składników wykorzystywanych w kosmetologi, a także pielęgnacji i produktów firmy. Oprócz tego udało nam sie wypytać Panią o kilka planowanych nowości. Dzięki późniejszym kilku minutach, w których opowiadaliśmy o stanie naszej cery i obecnej pielęgnacji, dowiedzieliśmy sie o stopniu jej nawilżenia.



Kolejną atrakcją była wizyta Dagny Wach z Soraya, która opowiedziała o nowościach firmy jednocześnie za sprawą śmiesznych anegdotek wprowadzając do spotkania jeszcze więcej pozytywnej energii.


Wymianka kosmetykami to coś na co się przygotowałam zabierając ze sobą parę egzemplarzy. Dzięki niej każdej z nas udało się pozbyć czegoś co u nas niekoniecznie sprawdziło się w stu procentach, lub coś zyskać, dzięki podobnemu podejściu innych uczestników.

Nadszedł czas na sprawdzenie pracy domowej. Uczestnicy spotkania zostali poproszeni o wykonanie makijażu letniego na tablicach facechart. Do zabawy zgłosiło się zaledwie kilka prac, a ja sama o swojej zapomniałam, przez co nie miałam szansy wygrać nagrody ufundowanej przez firmę Coloris w postaci odżywki do rzęs.


Miejsce pierwsze zajęła praca córeczki Anety (klik). Uśmieszki obok twarzy to postacie organizatorów.


Po konkursie przyszedł czas na prezentacje makijażowe. Firma Eveline wysłała kosmetyki do pokazu, jednak te bardzo negatywnie nas zaskoczyły, przez co organizatorzy stwierdzili, że nie wykorzystają ich przy pracy. Zamiast tego zrobili coś w rodzaju prezentacji, która później przerodziła sie w test na żywo. W nasze ręce trafił podkład, który nie miał szans wpasować się w karnację żadnej z nas. Następnie dwie maskary Volumix Fiberlast Lenght & Curl Up oraz Mega Max. Lubiany przez Alicję korektor Art Scenic 2 w 1 również został pozytywnie odebrany. Zaprezentowana została także pomadka z serii Aqua, genialnie pachnąca melonem oraz błyszczyk z serii Lovers.




Później miał miejsce pokaz kosmetyków KOBO. Organizatorka opowiedziała nam o swoich ulubionych produktach, a także udzieliła nam kilka porad dotyczących ich nakładania. Pokaz zwieńczył makijaż wykonany na właścicielce Zielonej Mydlarni, który został wykonany przy użyciu następujących produktów: Kobo Mat Make Up, korektorów Modeling Illuminator i Perfect Stick, cieni Mono i Fashion, pyłku Pure Pearl, tuszu XXL, bazy pod pomadkę i pomadki Fashion.

Kiedy wybiła godzina dwudziesta byłam zmuszona wracać do domu, przez co ominął mnie jeden z konkursów. Mimo tak wczesnej pory i tak krótkiego czasu spędzonego w dobrym towarzystwie, jestem wdzięczna za te miło spędzone godziny. Spotkanie bardzo mi się podobało, przez co bardzo chętnie powtórzę je w przyszłości.


Mimo wszystkich uciech, jednym podstawowym punktem, który sprawił mi ogromną radość była pomoc zwierzakom z rybnickiego schroniska. 


Bardzo dziękuję sponsorom za oferowane prezenty, których nie mogłam donieść do domu, bo był ich ogrooom!



Dziękuję wszystkim uczestnikom za niesamowitą atmosferę i mile spędzony czas 

4/08/2014

instagram mix #5

Witajcie,
myślałam, że tego typu wpisy to już chyba sprawy archiwalne tego bloga, ale coś mnie jednak skusiło by zrobić takie małe podsumowanie dla tych, korzy nie korzystają z aplikacji, dla tych, którzy lubią zdjęcia z ręki i dla wszystkich innych. Nie będę się ograniczać, a co! Zapraszam :)

street art rodem z Katowic, czyli anatomia na starej kamienicy :)
jedne z zimowych paznokci - oczywiście krótkie, ale z brokatem.
najlepsza wiadomość lutego - cudowna i wymarzona;
teraz już nie ma odwrotu - jadę na Metallike!
jedna z weekendowych wycieczek z rodzicami - tutaj Karpacz :)
a macie - takie mam teraz włoski ;D 
widok z miejsca, gdzie kiedyś mieszkałam.
dzieciakom się nudzi - zdjęcie z Warszawy.
uwielbiam to zdjęcie - jest dla mnie podsumowaniem wiosny 

Koniec. 
Do następnej :)

4/02/2014

28 DNI BEZ PROSTOWNICY (podsumowanie)

Witajcie,
nadszedł Ten dzień. Dziś mija okrągły miesiąc odkąd ostatni raz użyłam prostownicy - przynajmniej na razie :) Jestem tu teraz, by podzielić się z Wami plusami i minusami tego wyzwania. Zapraszam!

plusy:
#przede wszystkim ogólna poprawa kondycji włosa (świadczy o tym moje ostatnie cięcie (klik), ale z pewnością duże znaczenie miało też brak prostownicy)
#wszelakie fryzury lepiej się układały - włosy były bardzie sprężyste, zdrowsze
#więcej czasu przed wyjściem, co oznacza, że mogę sobie dłużej pospać
#jakieś podłoże psychiczne - zauważyłam, że moje kręcone włosy też mogą wyglądać ładnie

minusy:
#jest jedna podstawowa wada i znają ją wszyscy uzależnieni od prostownicy - włosy nią ułożone są zdecydowanie prostsze niż bez niej i nic nie daje podobnego efektu (przynajmniej ja nie umiem go uzyskać)

To już wszystko. Suma summarum ciesze się, że wzięłam udział w wyzwaniu i jestem zadowolona z efektów końcowych. Jeszcze raz zachęcam wszystkich chętnych do zaprzestania używania prostownicy - chociaż codziennego. Efekty, minimalne, ale widać już po miesiącu, a jestem bardzo ciekawa jak będzie później.
Jeszcze raz dziękuję Rudaaa12 za, może nie bezpośrednie, ale zachęcenie do wzięcia udziału :)


Co myślicie o wyzwaniu? Warto czy nie?

Do następnego,
cześć!

3/16/2014

♪ z serii: wspomnienia w zdjęciach ♪

Witajcie,
kolejny post z grupy tych lżejszych, a to dlatego, że ostatnio zrobiłam sie strasznie sentymentalna, ale nie uważam tego za coś złego. Dlatego opublikuję dziś zdjęcia, które może już sie tu pojawiły, a które w pewien sposób mi się podobają i przywołują coś ważnego. Nie będzie ich dużo :) Zapraszam!

Belgia ♥ było cudownie; od dzisiaj zaczyna się kolejna wymiana tam, a ja nie jadę ;<

jesień w szkiełku mojego aparatu, czyli uwielbiam robić zdjęcia wszystkiemu :)

znów Belgia i czekoladki ♥ wyjechałam szersza niż wyższa..

Milo dawno nie był u fryzjera, ale lubię go takiego zarośniętego.

muu, czyli wracam do domu.

ciekawe wspomnienie lata w jednym zdjęciu :)

moje ulubione buciki - glany ♥

często moja nuda ma różny finał - tutaj nawet nie wiem czym jestem, ale mam czaszkę na twarzy ;D

uwielbiam robić zdjęcia kwiatów, każdych.

KOCHAM KRAKÓW ♥

i kocham niebo.

ale nie lubię kiedy robi mi się zdjęcia ;<

a ten pan już tak - oto Cezar :)

Troszkę jest tych zdjęć, ale to w końcu tylko zdjęcia, czyli wszystko ładnie i przyjemnie. 
Dziękuję za uwagę i do następnego wpisu,
cześć!  

3/01/2014

hello

♥ peace and love ♥

Hello,
prawdopodobnie jestem właśnie w Karpaczu, na weekendowym wyjeździe z rodziną, zatem dziękujmy automatycznej publikacji :) A więc, jestem tu dziś by pogadać sobie tak ogólnie - o wszystkim i o niczym. O pierdołach, które ostatnio zatruwają mi życie, i o jakiś bzdetach codzienności. Chyba mogę tak to ująć, prawda? Post całkiem na luzie :)
Mamy koniec miesiąca, dziś tłusty czwartek - zjadłam dwa pączki (mniam!). W tym miesiącu miałam ogrom wydarzeń, z czego najważniejszym z nich były moje osiemnaste urodziny. Obecnie jestem szczęśliwą posiadaczką dowodu osobistego, yay! Nie mam w pełni określonych uczuć co do tej pełnoletności, bo z jednej strony ciesze się, że mam większe przywileje i jestem poważniej traktowana, a z drugiej strony szkoda mi tego, że nie jestem już dzieciakiem, którym niekiedy chciałabym zostać do końca życia :) Nie pozostaje mi jednak nic innego jak się z tym pogodzić, trudno. 
Urodziny = prezenty :) Jestem bardzo zadowolona z tego co dostałam, a uwierzcie, dostałam ogrom tego wszystkiego.
Luty to dla mnie także miesiąc wagarowicza, dosłownie. Mało było takich dni w ciągu tych 28 kiedy zjawiłam się w szkole, albo inaczej, w szkole byłam, ale tylko w wersji oficjalnej. To taki mój mały grzeszek, można powiedzieć. Mam mocne postanowienie poprawy, a marzec tuż tuż, więc będzie dobrze. W każdym razie, na to liczę.
I tak żeby nie przynudzać, choć tak długie notki są dla mnie rzadkością, co kryje się pod tym niewinnym tytułem? Moja radość z pierwszych urodzin tego bloga. Cóż więcej mogę powiedzieć? DZIĘKUJĘ :)

Do przeczytania (?) w kolejnych wpisach,
pozdrawiam cieplutko i zostawiam Was z tajnymi znakami ;3

1/31/2014

instagram mix #4

Witajcie,
jak co jakiś czas dziś znów zapraszam Was na kolejnego instagramowego mixa. Dawno nie było takich postów, dawno tez mnie nie było na tym blogu, więc do dzieła! 

jeszcze jesienny wieczór i cudowny zachód słońca,
choć na tym zdjęciu lekko zduszony przez filtr :)
paznokcie, którymi chwaliłam się też tu;
chyba ponownie sobie takie zrobię ;3
pewnego razu w miejscu gdzie się urodziłam była mgła
 i wśród drzew bardzo mi się to spodobało,
 dlatego jest zdjęcie.
jedno z przedpołudni, kiedy wolę być w bibliotece
 z książką o Japonii, niż w szkole na lekcji :)
a tu już nudny wieczór w Zakopanem, ponieważ na poniedziałek
musiałam przeczytać Dziady.
w liceum często organizowane są lekcje z udziałem
obcokrajowców z projektu Enter Your Future;
na zdjęciu moje imię (linia po lewej) po chińsku ;3 
nikt mnie nie poznaje na tym zdjęciu i nie wiem dlaczego? ;<
lubię moje włosy tutaj :)
zdjęcie z serii: widok z okna u babci - uwielbiam go.

To już tyle.
Dziękuję za uwagę i do poczytania(?)
Pozdrawiam.

DISCLAIMER: Blog przechodzi chwilowy, oby, kryzys. Coraz częściej mam brak wejść i komentarzy. Jest mi przykro z tego powodu, ale staram się trwać i nie zawieszać bloga. Liczę na Was!